Cześć! Jestem Dagmara- nauczycielka, oligofrenopedagog, żona, robótko i zakupoholiczka... Podstaw szydełkowania nauczyła mnie babcia w dzieciństwie, ale dopiero kilkanaście lat później zaczęłam pracować na schematach. Na blogu prezentuję swoje prace, ale nie tylko szydełkowe. Od jakiegoś czasu również szyję, a także lubię eksperymentować z innymi technikami. Zapraszam!
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Ciekawe blogi- blogspot
Ciekawe blogi- blox
Polskie Rękodzieło - katalog blogów

zBLOGowani.pl
czwartek, 25 maja 2017

    Niedawno u Liloppi pojawiły się nowe włóczki o nazwie Duhova Vila od firmy Vlnika. To wspaniałej jakości akryl, mięciutki i delikatny, ale nie przesadnie puszący się. Pokochałam go od pierwszych rzędów zaczętej robótki. Występuje w świetnych zestawieniach kolorystycznych. Sami możecie się przekonać tutaj. Na pierwszy ogień wybrałam kolor "pastelowy" i zaczęłam mój pierwszy Linus z myślą o Dniu Mamy.
    Włóczka jest bardzo wydajna i zużyłam jeden cały motek i trochę drogiego. Chustę w takim kształcie robi się bardzo łatwo i przyjemnie. Można dowolnie modyfikować jej wielkość i zakończyć w dowolnym momencie.

    Z pewnością jeszcze nie raz będę pracować na tej włóczce. W planach mam już sweter/kardigan :) Dodatkowym atutem jest możliwość rozpoczęcia robótki albo od zewnętrznego koloru motka, albo od środkowego.
    Mam nadzieję, że mama będzie zadowolona z takiego upominku. Cieszę się, że mam komu robić prezenty w ten dzień, bo dla mnie jest on jakiś trudny i smutny. Oby się to kiedyś odmieniło...
   Chusta trafi do właścicielki jutro, a Wam pokazuję już dzisiaj. I jak?

    Pozdrawiam serdecznie :*

sobota, 20 maja 2017

    Co jakiś czas mam okazję szyć bawełniane literki dla dzieciaczków do ich pokoików. Bardzo lubię je robić, a zwłaszcza dobierać kolory. Tym razem wykonałam imię "Bartosz" w chłopięcych kolorach i wzorach. Mimo, że moja pracownia jest w bardzo polowym stanie i większości rzeczy nie mam rozpakowanych, to jednak się udało i to z całkiem niezłym efektem...

   ...a tak swoją drogą, już nie mogę się doczekać, kiedy mój własny pokoik- pracownia będzie gotowy- urządzanie, dobieranie dodatków to będzie sama przyjemność. Nie będę musiała z nikim, ani niczym dzielić miejsca- tylko moje włóczki, maszyny i inne niezbędne rzeczy :)
    Już niebawem pokażę Wam, co przygotowałam na Dzień Mamy :)

    Pozdrawiam :*

wtorek, 16 maja 2017

    Pamiętacie jeszcze o akcji "Ośmiorniczki dla wcześniaków"? Dawno nie robiłam ośmiorniczek, a to przez to, że bardzo zaostrzyły się wymogi, co do włóczek bawełnianych, które są dość drogie. Poza tym nie mogłabym już naszywać takich ładnych oczu- trzeba je wyszyć tylko za pomocą kropki, czy kreseczki. Mam taka swoją niepisaną zasadę, że nie robię czegoś, co samej mi się nie podoba. Nie stwarza mi to satysfakcji... Niemniej jednak nie wykluczam, że latem podczas urlopu wykonam kilka dla tych bezbronnych maluszków.
    Tymczasem chciałam pokazać jakie ośmiorniczki wykonałam już dawno temu dla pewnych dwóch dziewczynek. Kiedy je robiłam jedna z nich jeszcze była w brzuchu u mamy. Ośmiorniczki są również z wysokogatunkowej włóczki bawełnianej, ale robione z podwójnej nici, dlatego nazwałam je XXL. Obie dziewczynki wcześniakami nie są, dlatego dostały większych przyjaciół.

    Mała Ewcia pokochała swoją ośmiorniczkę już od pierwszych dni swojego życia :)

    Malutka rośnie jak na drożdżach, a ośmiorniczka nadal jej towarzyszy i uspokaja. Mama mówi, że dzięki niej dziewczynka przesypia prawie całą noc.

    Uwielbiam robić rzeczy dla dzieci, zwłaszcza wtedy, kiedy wiedzę takie widoki. Bardzo się cieszę, że ta maskotka sprawia tej ślicznotce tyle radości. Mam nadzieję, że nadejdzie w końcu taki czas i będę mogła robić również dla mojej pociechy :)

    Pozdrawiam serdecznie :*

sobota, 13 maja 2017

    W końcu mamy wiosnę, a raczej chyba lato :) Ciekawe tylko ile ta sielanka potrwa... Miejmy nadzieję, że już tak zostanie.
    Dzisiaj pokażę kolejną partię kwadratów do Summer Cal'u, ostatnią, którą mam zrobioną w komplecie. Teraz będę na bieżąco :) Tym razem doszedł kolor ciemnoróżowy. Jak mogliście zauważyć, w każdych kolejnych kwadratach odchodzi kolor z środkowej części, a obwódka jest z jakiegoś nowego. Dzięki temu cała narzuta będzie sprawiała wrażenie takiej "fali" barw.

A tak wygląda moja cała dotychczasowa kolekcja elementów:

    Tymczasem uciekam do siódmej partii- Coral.
    Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

P.S. Jeżeli przymierzacie się do wykonania kocyka, pledu, narzuty, zapraszam do zapoznania się z moim wpisem na blogu Liloppi, gdzie opisuję warte zainteresowania włóczki na tego typu robótki :)

 

niedziela, 07 maja 2017

    Dzisiaj wyjątkowy wpis, bo wyjątkowa praca, którą niedawno skończyłam. Jestem z niej wyjątkowo dumna, bo to pierwszy projekt robiony ze wzoru z Ravelry i to po angielsku. Jak się okazało, nie było aż tak trudno. Opis autorstwa Stephena Westa na Marled Magic Mastery Shawl Kal jest opracowany bardzo zrozumiale i przejrzyście. Mimo, że język angielski nie jest moją mocną stroną, a dodatkowo na drutach też nie robię jakoś długo- poradziłam sobie! Dodatkowo tekst opatrzony jest filmikami na YouTube, które rozwiewają ewentualne wątpliwości.
    Chusta jest dość duża i bardzo kolorowa. Właśnie o to chodzi w projektach Westa, są one niezwykle charakterystyczne. Można przy ich wykonaniu zużyć wszystkie resztki włóczek, które mamy. Powinno używać się do każdego elementu dwóch różnych włóczek o grubości fingering, ale ja aż tak bardzo nie zwracałam na to uwagi. Nie mogą być grube, ani cieniutkie, ale jak wszystkie nitki będą miały podobną grubość, będzie z pewnością pięknie. Ja użyłam różne resztki włóczek skarpetkowych, Nako Comfort Stretch, Ice Yarns Etamin, Nako Estiva i inne niezidentyfikowane :) Uważam, że nawet przypadkowy dobór kolorów, zawsze da zaskakujący i oryginalny finał. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jaki będzie efekt, nawet jak celowo wybieramy włóczki. To jest właśnie ta magia!

    Z pewnością jeszcze kiedyś wrócę do tego wzoru i zrobię inną chustę, może w odcieniach morskich... kto wie. Na razie mam mnóstwo nowych wzorów i pomysłów, a chce wypróbować wszystkiego. Dzięki tej pracy stałam się bardziej odważna do podejmowania wyzwań, ponieważ łączy ona w sobie wiele technik. Każda sekcja uczy innych umiejętności- na przykład briosza, której dotąd nie umiałam, rzędy skrócone, czy wykończenie brzegu I-cordem. Lepiej poznałam angielskie oznaczenia oczek i będę je wykorzystywać przy następnych projektach. Jeżeli Wy również macie jakieś wątpliwości i obawy przed rozpoczęciem robótki z jakiegoś schematu, bądź opisu, który na pierwszy rzut oka wydaje się być trudny, to zachęcam, żeby podjąć ryzyko i spróbować. Można zawsze liczyć na pomoc innych dziergających.
Wszystkich dziergających MMKal oczywiście zapraszam również do kontaktu ze mną, z chęcią pomogę :)

    Pozdrawiam serdecznie :)