Cześć! Jestem Dagmara- nauczycielka, oligofrenopedagog, żona, robótko i zakupoholiczka... Podstaw szydełkowania nauczyła mnie babcia w dzieciństwie, ale dopiero kilkanaście lat później zaczęłam pracować na schematach. Na blogu prezentuję swoje prace, ale nie tylko szydełkowe. Od jakiegoś czasu również szyję, a także lubię eksperymentować z innymi technikami. Zapraszam!
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Ciekawe blogi- blogspot
Ciekawe blogi- blox
Polskie Rękodzieło - katalog blogów

zBLOGowani.pl
środa, 19 kwietnia 2017

    Dawno mnie tutaj nie było, ale to wcale nie oznacza, że zupełnie nic nie robię. Projekty szydełkowe i drutowe systematyczne są realizowane. Jedynie szyciowe muszą trochę poczekać. Przeprowadzka zajęła mi więcej czasu niż przypuszczałam. Tony włóczek, kilometry materiałów i tysiące innych przydasiów, sprawiły, że pakowałam się kilka ładnych dni. Teraz żyjemy troszkę na kartonach, troszkę kątem u babci, a remont domu trwa pełną parą. Dopiero dzisiaj dorobiłam się internetu i mogę swobodnie coś napisać i zaprezentować kolejną pracę.
    Pewnie zastanawiacie się skąd taki tytuł?! Otóż pogoda wcale nie jest wiosenna, a wręcz zimowa. Dzisiaj rano skrobałam szyby w samochodzie. Kiedy zaczęłam te kolorowe rękawiczki pod koniec zimy, mój mąż śmiał się, że po co komu rękawiczki na lato. Pani Kasia, która je zamówiła nie poganiała mnie i dała termin aż do początku następnej zimy :) Stąd też robiłam z wielką przyjemnością bez presji czasu. Aura zrobiła nam jednak psikusa i bez żartów rękawiczki mogą przydać się jeszcze tego sezonu :)Wykonałam je z kolorowej włóczki Tahiti Batik niemieckiej firmy Grundl od Liloppi. Jest to akryl premium, który splotem przypomina bawełnę. Świetnie się robi, a kolory są nieziemskie.
    Zdjęcia zrobiłam już w moim ogrodzie i choć wymaga on jeszcze wielkiego wkładu pracy, to już bardzo się cieszę, że będę miała swoje miejsce do robótek :)


   

    Aktualnie pracuję nad kilkoma następnymi projektami oraz oczywiście nad Summer Cal'em. Dawno nie pokazywałam postępów, a już chyba trzy kolejne partie kwadratów zrobiłam :)

    Pozdrawiam i do następnego razu :)

czwartek, 23 marca 2017

    Bawełniane literki do powieszenia w dziecięcym pokoju stają się coraz bardziej popularne. Można dopasować je do swoich preferencji kolorystycznych, bądź też wystroju pokoiku. Niedawno miałam okazję szyć kolejny napis dla małej, jeszcze nienarodzonej damy.
    Mama wybrała tkaniny, ściśle określiła ich kolejność i tak powstała cudna ozdoba. Oryginalne imię- Samantka powędrowało do Niemiec. Oby tylko urodziła się Samanta, a nie Samant ;p, w końcu różnie to bywa.

    A tak prezentuje się na miejscu docelowym w dziecięcym pokoiku :)

    Dziękuję za tyle komentarzy. Cieszę się, że moje pracę mogą być inspiracją.

    Pozdrawiam serdecznie :*

P.S. Na blogu Liloppi pojawiła się kolejna moja recenzja włóczki, tym razem jest to YarnArt Everest Fine (tutaj).

Ponadto zapraszam do zapoznania się z programem lojalnościowym w sklepie Liloppi. Można zbierać punkty i zamieniać je na pieniądze, które obniżą kwotę zakupów (tutaj).

wtorek, 14 marca 2017

    Czas ucieka mi przez palce, nawet nie wiem kiedy. Praca, dom, jakaś robótka w między czasie i dni uciekają... a nie zapowiada się nic lepiej. Nadchodząca przeprowadzka i remont na pewno nie będą sprzyjać mojej szydełkowo-drutowo-szyciowej działalności. Jadnak perspektywa ogrodu, dużej przestrzeni i własnej, oddzielnej pracowni wynagrodzi wszystko. Niemniej jednak zawsze znajdę chwilę na przyjemność.
    Dzisiaj chciałam pokazać skarpetki, które zrobiłam w połowie stycznia i do dziś czekały na zdjęcia. Jest to wyjątkowa robótka, bo pierwsza tego typu. Skarpetki wykonałam wg opisu z książki z włóczki Hot Socks Color firmy Grundl od Liloppi. Okazało się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują i zrobienie skarpet na drutach nie jest takie trudne. Włóczka to klasyczna skarpetkowa przędza, czyli mieszanka wełny i polyamidu, odporna na przetarcia. Gotowy wyrób nie jest jednak zbyt gruby i świetnie nadaje się również na inne pory roku (nie tylko zimę). Ku mojej uciesze na skarpetki w rozmiarze 37-38 wystarczył jeden motek :)

    Co sądzicie o takich skarpetkach? W planach mam kolejne, takie i grubsze. Dodatkowo kupiłam specjalną farbę, którą można namalować "stopery antypoślizgowe" na podeszwach skarpetek. Na pewno ją wykorzystam w kolejnych projektach.

   Pozdrawiam serdecznie :*

wtorek, 28 lutego 2017

    Cal robię systematycznie, a nie nadążam robić wpisów. Już kończę partię kwadratów "Lilac", a jeszcze nie pokazywałam "Violet". Czas więc to uzupełnić.
    Wiem, że się powtarzam, ale jest to jedna z moich robótek number one i choć efekty będą dalekosiężne, to jestem pewna sukcesu :) Zapisuję ilości zużytych motków włóczki Lisa Premium firmy Grundl, a na pewno będzie ich sporo.
    Zawsze z niecierpliwością czekam, aż będę mogła zacząć robić kolejną, inną partię elementów. Nie ma mowy o nudzie!!!
    ...a więc do rzeczy :) Tak prezentują się kolejne kwadraty o nazwie "Violet".

    Dla przypomnienia, mam już trzy rodzaje elementów: "Sky", "Azure" i dzisiejsze "Violet". Wyobrażacie sobie już trochę gotowy koc? Z pewnością będzie energetyczny i bardzo kolorowy.

   Dodatkowo chciałam Was zaprosić do przeczytania moich wpisów na blogu sklepiku Liloppi. Od niedawna mam przyjemność publikować tam swoje teksty. Jak na razie pojawiły się dwa dotyczące najmodniejszych kolorów nadchodzącej wiosny, a niebawem kolejny.
    Dziękuję Wam za tyle przemiłych komentarzy. Chce się tworzyć!

poniedziałek, 20 lutego 2017

    Przeprowadzka za pasem, dlatego staram się, aby wyjść "na czysto" z postami i nie mieć zaległości. Wtedy będę mogła na bieżąco chwalić się nowymi pracami, a przez jeszcze mniejszą ilość czasu wolnego pewnie nie będzie ich sporo.
    Już kilkakrotnie szyłam i pokazywałam bawełniane tulipany. Tym razem przygotowałam dwa bukiety, składające się z dziewięciu kwiatków. W jednym kolorem przewodnim jest czerwony, a w drugim fioletowy. Bukiety w ozdobnych butelkach, pełniących rolę wazonów oraz zapakowane w celofan, powędrowały do moich babć w dniu ich święta.

    Dodatkowo za jednym zamachem dorobiłam trzy tulipany do bukietu, który szyłam jakiś czas temu na wymianę (klik). Pani chciała mieć jeszcze większy i bogatszy.
    Obie były bardzo zadowolone i na pewno takie upominki będą długo cieszyły ich oczy :) Teraz intensywnie myślę nad czymś niebanalnym na Dzień Mamy, ale jeszcze nie mam pomysłu...

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za tak miłe komentarze :)