Cześć! Jestem Dagmara- nauczycielka, oligofrenopedagog, żona, robótko i zakupoholiczka... Podstaw szydełkowania nauczyła mnie babcia w dzieciństwie, ale dopiero kilkanaście lat później zaczęłam pracować na schematach. Na blogu prezentuję swoje prace, ale nie tylko szydełkowe. Od jakiegoś czasu również szyję, a także lubię eksperymentować z innymi technikami. Zapraszam!
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Ciekawe blogi- blogspot
Ciekawe blogi- blox
Polskie Rękodzieło - katalog blogów

zBLOGowani.pl
niedziela, 07 maja 2017

    Dzisiaj wyjątkowy wpis, bo wyjątkowa praca, którą niedawno skończyłam. Jestem z niej wyjątkowo dumna, bo to pierwszy projekt robiony ze wzoru z Ravelry i to po angielsku. Jak się okazało, nie było aż tak trudno. Opis autorstwa Stephena Westa na Marled Magic Mastery Shawl Kal jest opracowany bardzo zrozumiale i przejrzyście. Mimo, że język angielski nie jest moją mocną stroną, a dodatkowo na drutach też nie robię jakoś długo- poradziłam sobie! Dodatkowo tekst opatrzony jest filmikami na YouTube, które rozwiewają ewentualne wątpliwości.
    Chusta jest dość duża i bardzo kolorowa. Właśnie o to chodzi w projektach Westa, są one niezwykle charakterystyczne. Można przy ich wykonaniu zużyć wszystkie resztki włóczek, które mamy. Powinno używać się do każdego elementu dwóch różnych włóczek o grubości fingering, ale ja aż tak bardzo nie zwracałam na to uwagi. Nie mogą być grube, ani cieniutkie, ale jak wszystkie nitki będą miały podobną grubość, będzie z pewnością pięknie. Ja użyłam różne resztki włóczek skarpetkowych, Nako Comfort Stretch, Ice Yarns Etamin, Nako Estiva i inne niezidentyfikowane :) Uważam, że nawet przypadkowy dobór kolorów, zawsze da zaskakujący i oryginalny finał. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jaki będzie efekt, nawet jak celowo wybieramy włóczki. To jest właśnie ta magia!

    Z pewnością jeszcze kiedyś wrócę do tego wzoru i zrobię inną chustę, może w odcieniach morskich... kto wie. Na razie mam mnóstwo nowych wzorów i pomysłów, a chce wypróbować wszystkiego. Dzięki tej pracy stałam się bardziej odważna do podejmowania wyzwań, ponieważ łączy ona w sobie wiele technik. Każda sekcja uczy innych umiejętności- na przykład briosza, której dotąd nie umiałam, rzędy skrócone, czy wykończenie brzegu I-cordem. Lepiej poznałam angielskie oznaczenia oczek i będę je wykorzystywać przy następnych projektach. Jeżeli Wy również macie jakieś wątpliwości i obawy przed rozpoczęciem robótki z jakiegoś schematu, bądź opisu, który na pierwszy rzut oka wydaje się być trudny, to zachęcam, żeby podjąć ryzyko i spróbować. Można zawsze liczyć na pomoc innych dziergających.
Wszystkich dziergających MMKal oczywiście zapraszam również do kontaktu ze mną, z chęcią pomogę :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

sobota, 06 maja 2017

    Ledwo weekend się skończył, a już mamy następny, co oczywiście bardzo mnie cieszy. Bardzo chce być "na czysto" z wpisami na blogu i dodawać systematycznie nowe po skończonym projekcie. Już niedługo właśnie tak będzie :)
    Idąc za ciosem Summer Cal'owych wpisów, dzisiaj pokażę piątą parę elementów "Barbie". Obecnie pracuję nad siódmymi, więc w zasadzie już niewiele mi zostało Wam do pokazania. Wiem, że się powtarzam, ale ta robótka sprawia mi masę frajdy i mimo, iż jest długa i dość mozolna- uwielbiam ją! Jestem z siebie dumna, bo mimo nowych pomysłów, inspiracji i pokus, twardo trzymam się postanowienia i każdego tygodnia robię po osiem elementów.

    Bardzo serdecznie Was zachęcam do podjęcia takiego wyzwania. Można wyznaczyć sobie mniejszą, bądź też większą tygodniową liczbę kwadratów do zrobienia. Kształtuje samodyscyplinę :)
    Pozdrawiam serdecznie :*

wtorek, 02 maja 2017

    Pomimo brzydkiej pogody tegoroczny weekend majowy mogę zaliczyć do udanych. Trochę wolnego i beztroskiego czasu każdemu się przyda. Skończyłam swój MMKal projektu Stephena Westa, ale aura nie pozwala mi zrobić mu sesji zdjęciowej. Z tego względu postanowiłam nadrobić kolejną zaległość i pokazać dzisiaj czwartą chustę z mojej kolekcji z Nako Vals.
    Bardzo lubię te chusty, a i innym przypadają do gustu, z czego oczywiście się bardzo cieszę. Tym razem wybrałam włóczkę, która u Liloppi nosi nazwę "Azuryt w miedzi", stąd też nazwa mojej chusty. Zdjęcia robione jeszcze w moim byłym, przytulnym mieszkanku.

 

Dla przypomnienia moje pozostałe chusty z tej kolekcji:

- chusta "Rainbow"

- chusta "Burzowe niebo"

- chusta "Różano-miętowa pralinka"

    W głowie mam milion pomysłów i tylko czasu brakuje :)

    Dziękuję bardzo za odwiedziny i komentarze.

    Pozdrawiam :)

 

sobota, 29 kwietnia 2017

    Wiosna nadal się nie pojawiła, zimno, ponuro, deszczowo... ot taki długi majowy weekend mamy. Choć cały czas mam nadzieję, że pogoda zrobi nam jakąś niespodziankę. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. W końcu można więcej czasu spędzić na innej aktywności- szydełkowaniu i robieniu na drutach.
    Dzisiaj z samego rana skończyłam moją chustę MMKal, ale o tym w następnym wpisie, bo muszę ja wyprać, zblokować i obfotografować. Zdradzę Wam tylko, że wyszła super i jestem bardzo zadowolona.
    Mam zaległości w chwaleniu się moim Summer Cal'em, który systematycznie przybywa. Bez wyjątków każdego tygodnia dochodzi 8 nowych elementów. Według planu ma spocząć na łóżku na przyszłe święta Bożego Narodzenia. Tym razem pokażę partię kwadratów skończoną już bardzo dawno temu. Niemniej jednak dla zachowania porządku, chcę pokazywać każdy rodzaj w oddzielnym wpisie, dlatego nie dam wszystkiego na raz.

 

    Wzór na te elementy sprawia, że ciut się zwijają, ale z pewnością wszystko się zniweluje po zszyciu wszystkiego w całość, zblokowaniu i nadaniu odpowiedniego kształtu.

    Zaległe mam jeszcze dwa wpisy z kwadratami "Barbie" i "Fushia", a już pracuję nad 7 partią "Coral".

    A jaki Wy macie plan na majowy odpoczynek?

    Pozdrawiam :*

 

 

środa, 19 kwietnia 2017

    Dawno mnie tutaj nie było, ale to wcale nie oznacza, że zupełnie nic nie robię. Projekty szydełkowe i drutowe systematyczne są realizowane. Jedynie szyciowe muszą trochę poczekać. Przeprowadzka zajęła mi więcej czasu niż przypuszczałam. Tony włóczek, kilometry materiałów i tysiące innych przydasiów, sprawiły, że pakowałam się kilka ładnych dni. Teraz żyjemy troszkę na kartonach, troszkę kątem u babci, a remont domu trwa pełną parą. Dopiero dzisiaj dorobiłam się internetu i mogę swobodnie coś napisać i zaprezentować kolejną pracę.
    Pewnie zastanawiacie się skąd taki tytuł?! Otóż pogoda wcale nie jest wiosenna, a wręcz zimowa. Dzisiaj rano skrobałam szyby w samochodzie. Kiedy zaczęłam te kolorowe rękawiczki pod koniec zimy, mój mąż śmiał się, że po co komu rękawiczki na lato. Pani Kasia, która je zamówiła nie poganiała mnie i dała termin aż do początku następnej zimy :) Stąd też robiłam z wielką przyjemnością bez presji czasu. Aura zrobiła nam jednak psikusa i bez żartów rękawiczki mogą przydać się jeszcze tego sezonu :)Wykonałam je z kolorowej włóczki Tahiti Batik niemieckiej firmy Grundl od Liloppi. Jest to akryl premium, który splotem przypomina bawełnę. Świetnie się robi, a kolory są nieziemskie.
    Zdjęcia zrobiłam już w moim ogrodzie i choć wymaga on jeszcze wielkiego wkładu pracy, to już bardzo się cieszę, że będę miała swoje miejsce do robótek :)


   

    Aktualnie pracuję nad kilkoma następnymi projektami oraz oczywiście nad Summer Cal'em. Dawno nie pokazywałam postępów, a już chyba trzy kolejne partie kwadratów zrobiłam :)

    Pozdrawiam i do następnego razu :)

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 46